ROZMOWA Z PANEM POSŁEM PAWŁEM ARNDTEM
Poseł Paweł Arndt to od długiego czasu znana postać publiczna w regionie. Na ten fakt składa się wiele funkcji, które pełnił: poseł na Sejm RP III, V i VI kadencji, radny Miasta Gniezna, wiceprezydent Gniezna, przewodniczący Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, a przede wszystkim wieloletni przewodniczący jednej z najważniejszych komisji sejmowych – Komisji Finansów Publicznych.
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU "PRZEMIANY NA SZLAKU PIASTOWSKIM" NR 29(942)
Ma pan swój zawód, jest pan absolwentem Politechniki Poznańskiej. Musi być pan politykiem?
W polityce znalazłem się właściwie przypadkowo. W 1990 roku, przed pierwszymi wolnymi wyborami samorządowymi, przyjaciele długo musieli mnie namawiać, abym zgodził się kandydować do Rady Miasta Gniezna. Od tego wydarzenia minęło ponad 20 lat, a ja czasami zastanawiam się czy postąpiłem właściwie. Uważam, że poza polityką również można się realizować. Takie refleksje nachodzą mnie głównie wtedy, kiedy widzę jak polityka się brutalizuje, jak często dla osiągnięcia swoich celów politycznych, zatraca się zwykłe, ludzkie poczucie przyzwoitości.
A mimo to funkcjonuje pan w polityce?
To jednak w jakiejś mierze wciąga. Mam choć małą cegiełkę w tych, przecież wielkich, przemianach, które zaszły od początku transformacji w Polsce.
Czy po tylu latach pracy w Sejmie nie wpada pan w rutynę, nie bywa pan znudzony?
Znudzony, zdecydowanie nie! Sytuacja polityczna i gospodarcza jest przecież w naszym kraju dynamiczna. Zresztą nie tylko w Polsce. Natomiast z pewnością jestem zapracowany i nie ukrywam - czasami zmęczony. Praca w Komisji Finansów Publicznych jest bardzo absorbująca. W tej kadencji Komisja odbyła ponad 400 posiedzeń, często wielogodzinnych (najwięcej ze wszystkich komisji sejmowych). Zajmujemy się sprawami systemu pieniężnego, podatkowego, budżetem państwa. To bardzo ważne sprawy, zwłaszcza teraz, w obliczu światowego kryzysu.
Czy rozpoczęta właśnie prezydencja Polski w UE nakłada nowe obowiązki?
Komisja Finansów Publicznych jest jedną z kilku wpisanych w parlamentarną część polskiej prezydencji. W tym półroczu powinien zostać przyjęty budżet UE na 2012 rok. Teraz też rozpoczynają się dyskusje nad niezwykle ważnymi dla Polski ramami finansowymi na lata 2014-2020. Do tego należy dodać problemy finansowe niektórych krajów strefy euro. To wszystko powoduje, ze mamy przed sobą niezwykle istotne zadanie. Rozmawiamy o tych problemach na forum Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Coraz częściej odwiedzają nas w Warszawie członkowie odpowiednich komisji Parlamentu Europejskiego, a także parlamentów narodowych. We wrześniu będę w Warszawie gospodarzem dużej konferencji przewodniczących komisji finansów parlamentów narodowych z całej UE.
Jak łączy pan obowiązki parlamentarzysty z rolą męża, ojca, dziadka?
Tu jest duży problem. Zdaję sobie sprawę, że z pewnością nie jestem idealnym mężem, ojcem i dziadkiem. Mam na to po prostu zbyt mało czasu – bardzo nad tym ubolewam. Jedna z córek mieszka w Gnieźnie, więc mam z nią bieżący kontakt, ale staram się choć telefonicznie często rozmawiać z drugą. Lubię bawić się z wnukami (mam ich troje), obserwować jak dorastają.
A jak pan spędza czas wolny od obowiązków?
No cóż, jest go zdecydowanie za mało. Cieszę się, gdy uda mi się skosić trawę w ogródku, posprzątać teren przy posesji, a także posiedzieć z żoną na tarasie.
Lubi pan uprawiać sport…
Tak, ale na to jest niestety mało czasu. Bardzo lubię grać w tenisa. W tym roku udało mi się to zaledwie kilka razy. Bodajże dwa razy odbyłem przejażdżkę na rowerze, a raz grałem w koszykówkę.
To rzeczywiście niewiele, a książki – ma pan na nie czas?
Bardzo lubię czytać książki – czytam dwie naraz. Jedną w Gnieźnie, drugą w Warszawie. Niestety, nie codziennie i tylko wieczorami. Zwykle jest tak, że po przeczytaniu kilku stron, zasypiam, w związku z tym proces czytania jest dość długi. Ostatnio rozczytuję się w dziełach hiszpańskiego pisarza Carlosa Ruiza Zafona.
A w pociągu? Przecież podróżuje pan koleją…
Tak, zwykle do Warszawy jeżdżę pociągiem, ale czas ten wykorzystuję na pracę. Czytam ważne dokumenty, projekty ustaw, przygotowuję wystąpienia. W tej sytuacji czytanie książek byłoby luksusem.
Czy mimo tylu obowiązków, ma pan czas spotykać się z mieszkańcami Gniezna?
Zwykle interesantów przyjmuję w swoim biurze poselskim w poniedziałki, ale zdarza się, gdy jest taka potrzeba, także w inne dni tygodnia. Staram się również uczestniczyć w życiu miasta i regionu. Biorę udział w różnego rodzaju spotkaniach, uroczystościach…
Czy będzie pan kandydował w najbliższych wyborach?
Tak, chcę poddać się ocenie wyborców.




